niedziela, 21 grudnia 2014

I ty możesz zostać wrocławskim krasnalem!!!

Święta, święta, coraz bliżej święta... święta już tak blisko, że ucichły nawet wszelkie akcje typu „zostań świętym Mikołajem”. Więc w ramach niedzielnego odpoczynku od zakupowo-przygotowaniowego szału dziś polecam wam raczej grę typu „zostań wrocławskim krasnalem”.
Tak, tak, każdy z was może poczuć się jak prawdziwy wrocławski krasnal. 
Przed wyruszeniem w drogę należy skompletować odzienie
A wszystko to za sprawą androidowej gry Misja Wrocław (Wroclaw Quest), którą można ściągnąć z internetu za darmo. To dzięki niej właśnie możesz stać się wrocławskim krasnalem. A te, jak wiadomo chyba każdemu chociażby z bajek Marii Konopnickiej, pomagają dobrym ludziom w wypełnianiu żmudnych obowiązków. Tak samo i w grze, wcielając się w postać krasnala, musisz pomagać Wrocławianom w ich zadaniach. Oczywiście, zadania są ściśle powiązane z miejscami charakterystycznymi dla Miasta Spotkań: raz musisz pomóc kwiaciarce z placu Solnego w układaniu kwiatów, innym razem biegasz z wywalonym jęzorem zapalając gazowe latarnie na Ostrowie Tumskim mimo iż złośliwe podmuchy wiatru i deszczowe chmury ciągle ci je gaszą. D tego dochodzi obsługa kinowego projektora w trakcie festiwalu „Nowe horyzonty”, obsługa multimedialnej fontanny, strzelanie goli i obrona ramki w ramach Euro 2012, budowanie wieżowca Sky Tower czy uczestnictwo w biciu gitarowego rekordu Guinessa. Oczywiście, żeby nie było za łatwo, w każdym z tych zadań coś ci przeszkadza: łażący sobie po katedralnych krokwiach i miauczący kot stara się cię zdekoncentrować gdy próbujesz przypomnieć sobie kolejne nuty wybijanego przez dzwony rytmu, chmary nietoperzy uniemożliwiają ci bieganie po Ostrowie a niewychowane pająki ciągle pchają ci się na projektor tworząc teatrzyk cieni na tle wyświetlanego filmu. Słowem, nie jest lekko będąc krasnalem...


Mapka Wrocławia, po której nasz krasnal się porusza
szukając kolejnych zadań do wykonania
Kto wpadł na pomysł takiej gry promującej Wrocław? Pomysłodawcą gdy jest biuro festiwalowe Impart, które w ten sposób promuje wydarzenie jakim ma być ESK2016. Kwota przeznaczona na ten cel może wydawać się ogromna dla przeciętnego mieszkańca miasta, więc zwłaszcza na fali premiery Przygód Ethana Cartera spodziewałem się równie wielkiego dzieła. Jednak z pewnością środowisko twórców gier już na wstępie mogło oszacować, że jest to raczej budżet dobrze rozbudowanej apki na komórkę. Tak więc ściągając grę z internetu (oczywiście za darmo) dostajemy tak naprawdę kombinację 10 mini-gier, dobranych tematycznie do najważniejszych miejsc i wydarzeń naszego miasta. I tak Iglica powiązana jest z grą typu Icy Tower, katedra to gra typu powtarzanie sekwencji, Panorama Racławicka – puzzle z poszczególnych części obrazu, rynek z masowym odgrywaniem utworu Hey Joe to gra typu Guitar Hero. 
Jedna z grafik której towarzyszy opis miejsca do którego dotarliśmy
Każda z lokalizacji okraszona jest też garścią ciekawostek z nią związanych. Z kolei każda z gier ma dwa poziomy, a zaraz tryby gry. Każdą grę zaczynamy od poziomu „questowego”, który w pierwszych etapach pozwala na zapoznanie się z zasadami gry. Jego zaliczenie powoduje zdobycie odznaki wykonania zadania, które trzeba skompletować aby dojść do zakończenia gry. Jest to poziom stosunkowo prosty, choć przy moim talencie do touchpadów zdarzało mi się po kilka razy podchodzić do zadania z Iglicy. Gdy taki poziom ci się znudzi, to równocześnie z zaliczeniem poziomu „questowego” pojawia się tryb rywlizacyjny – a więc już trudniejszy niż poprzedni. W trybie tym nie chodzi już tylko o wykonanie zadania, ale o granie z narastającym stopniowo poziomem, cały czas zdobywając punkty. Punkty te są wykorzystywane do określenia twojej pozycji w rankingu.

Kilka przykładowych gier (Latarnik z Ostrowia Tumskiego, Kino
Nowe Horyzonty, kwiaciarka na Placu Solnym, Fontanna Multimedialna)
Podsumowując, gra „Wroclaw Quest” jest ciekawym, może nawet unikatowym pomysłem na promocję miasta i wydarzeń związanych z Europejską Stolicą Kultury 2016 zarówno wśród jego mieszkańców, jak i wśród potencjalnych turystów. Nie należy spodziewać się po niej jakichś wielkich fajerwerków, jest to raczej aplikacja masowa mająca skłonić jak największą ilość ludzi do zagrania w nią, niż gra określonego typu dla określonej niszy graczy. Jak przystało na grę „komórkową”, jest doskonałym zabijaczem czasu w trakcie jazdy tramwajem, w czasie czekania na spóźniony autobus czy na mający się za chwilę zacząć seans filmowy czy przedstawienie w teatrze. 


Ekran powitalny jednej z mini-gier. Na dole widoczny zwój
z ciekawostkami dotyczącymi danego miejsca - kliknięcie w niego
powoduje pokazanie kolejnej ciekawostki
Z wad wymienić mogę tylko dwie. Po pierwsze, nie zawsze intuicyjny interfejs. Wybierając grę, najpierw należy wybrać lokalizację, a potem... odruchowo chce się kliknąć w rysunek przedstawiający zadanie które należy wykonać w danym miejscu. Okazuje się jednak, że zwłaszcza na początku trzeba wybrać... zlokalizowaną z boku „strzałkę”. Z jednej strony, jestem w stanie zrozumieć że jest to symbolika przycisku play z naniesioną na nią odznaką którą otrzymamy za wykonanie zadania w trybie questowym. Jednak dla osoby która po prostu chce uruchomić swoje pierwsze zadanie i nie wie jeszcze nic o odznakach i ich wyglądzie (bo dowie się dopiero po jego wykonaniu) jest to prostu jakiś przypadkowy znaczek i nie wie, co należy zrobić.

Drugą – jest rozmiar aplikacji. W czasach, gdy wciąż w sprzedaży popularne są smartfony posiadające 4GB pamięci (czyli w praktyce 1,7MB uszczuplone o wszystkie zbędne aplikacje których trzymanie wymuszają na nas producent i operator sieci), 172 MB zabierane przez Wroclaw Quest to jednak trochę dużo, zwłaszcza w porównaniu z typowymi grami androidowymi które zajmują 40-60MB. Oczywiście, nawet starsze telefony mają możliwość rozszerzenia tej pamięci o kartę micro-SD, niestety, aplikacja firmy TK Games w żaden sposób nie dają się na taką kartę przenieść. Tym samym porównanie miejsca zajmowanego w pamięci telefonu wypada jeszcze mniej korzystnie dla naszej krasnalowej aplikacji: 172 MB (Wroclaw Quest) vs 3-10 MB (rozmiar typowej aplikacji po przeniesieniu jej na kartę micro-SD). Tym samym mając ponad 90% wolnego miejsca na karcie (kilkukrotnie większej niż pamięć oferowana przez telefon) ciągle borykam się z komunikatami o przepełnieniu pamięci.  I właśnie dlatego jeszcze tylko kilka print-screenów do zrobienia i aplikacja wylatuje z mojego smartfona. Przecież już wiem gdzie szukać wielkiego skarbu wrocławskich krasnali...