niedziela, 22 marca 2015

Więzienie dla potworów z wszelkich sfer


Więzienie

Jest we Wrocławiu pewne więzienie. Nie, nie mówię o tym na Kleczkowie. Jest więzienie o wiele straszniejsze, bo nikomu nie dane było z niego uciec czy wyjść. Więzienie w którym Pradawni zamknęli najstraszniejsze potwory, potwory które swą obecnością mogłyby zgładzić wszelkie światy. Choć może po prostu informacje o tym zatarły się z biegiem czasu? Bo w sumie nawet o tym więzieniu mało kto wie, mało które podania o nim wspominają. Bo w sumie, czy jest ono we Wrocławiu, czy może jest ono na pustynnej Diunie, na Endorze, na Altairze, a może na więziennej Rura Penthe? Na każdej z nich, lecz równocześnie na żadnej z nich... 

Jako iż trzymają tam najgroźniejsze potwory, to jego lokalizacja nie jest znana. Wiadomo tylko, że jest ona zmienna. Reguła jest jedna: że tam, gdzie ono chwilowo jest, na pewno jest akurat słońce lub inna gwiazda. Odpowiednio wcześniej zaprogramowane, z uwzględnieniem pór dnia we wszystkich uwzględnionych światach, przenosi się między światami gdy tylko gdzieś zapada noc. A wszystko po to, aby upewnić się że najstraszniejsze moce nie zostaną nigdy z niego uwolnione... Tak, tak, Słońce i inne gwiazdy są przecież Ostatecznymi Strażnikami, pilnującymi porządku we Wszechświecie. Potwory karmione są specjalną karmą, która sprawia, że nawet te pochodzące z najjaśniejszych krańców kosmosu nie przeżyją kontaktu ze światłem, a okrucieństwo takiej śmierci przekracza najzmyślniejsze tortury wymyślone przez wszystkie żyjące rasy wszelakich uniwersów.

I wydawałoby się, że przecież tak prosto je odnaleźć, tak prosto dostać się do środka i w jakiś sposób ułatwić skazanym ucieczkę. Wystarczy być w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie – i oczom podróżnika jawić się powinny stalowe lub betonowe mury z wyzierającymi zewsząd metalowymi zębami krat... a jednak nie, specjalne czary sprawiają, że więzienie to staje się zupełnie niewidoczne w świetle widzialnym i tylko w świetle nocy daje się ono zauważyć. I to jest właśnie drugi powód, dla którego więzienie to ciągle przerzucane jest z jednego wymiaru do drugiego gdy tylko zajdzie słońce – zarówno, aby Ostateczni Strażnicy mogli wypełnić swoje obowiązki, jak i dla zapewnienia kamuflażu.


Kruk

I wydawałoby się, że tak ukrytego więzienia nie da się odkryć. A jednak raz na jakiś czas, czy to za sprawą natury, czy może za sprawą jakichś szatańskich sztuczek – nie ważne, ważne że dzieje się tak, że słońce przestaje świecić także za dnia. W przypadku naszej sfery przyczynia się do tego Księżyc, który ustawiają się w odpowiedniej koniunkcji ze słońcem i z Ziemią zasłania nam światło najbliższej gwiazdy. Wtedy więzienie pozostaje w naszym wymiarze, jednak pozbawione zostaje swego kamuflażu. Jednak cóż z tego, gdy z braku światła nie można go przecież zobaczyć? Pozostaje poszukać pomocnika, który widzi nawet w czarnym świetle, jak chociażby Kruka.
„Cóż to? Jaki ptak powstał i roztacza pióra,
Zasłania wszystkich, okiem mię wzywa.”
A. Mickiewicz, Dziady, cz. II
Lecz gdzież miałby szukać ten Kruk? Zaćmienie nie trwa w nieskończoność, a miejsc do przeszukania mnóstwo. Lecz któreż miejsca mogli wykorzystać Pradawni, aby wykorzystując topografię terenu jeszcze bardziej utrudnić ucieczkę Skazanych, lecz równocześnie być tak blisko granicy pomiędzy poszczególnymi magicznymi światami aby w razie czego szybko się przenieść? Szybki przegląd otpustów Wrocławia i miejsce mogło być tylko jedno... Dawny zamek obronny ze swymi piwnicami zapewne przykrywa więzienie dla Najstraszniejszych... tam więc posłałem Kruka.


Wędrówka

Z jego opowiadań wynika, że nie było mu łatwo. Oczywiście, wejście drzwiami nie wchodziło w rachubę, bo Czarnoptak drzwi sobie nie otworzy. Co prawda otwory w kratach piwnicznych bez problemu pozwalają przejść ptaku pomiędzy nimi, to ciężko znaleźć takie, które równocześnie nie miałoby okiennic. Gdy już wreszcie udało się rozwiązać ten problem, to trzeba było odnaleźć przejście pomiędzy piwnicami zamku a obrzeżami sfery więziennej... nie muszę chyba dodawać, że wejścia pilnował strażnik? A czas ucieka, ucieka... na szczęście Kruk znał lisa, i choć przygody z serem nie wspomina zbyt dobrze, to z pewnością czegoś się przy okazji nauczył. Krakanie perswazyjne to rzadka umiejętność wśród ptaków, ale gdy już się któryś takowej nauczy, to wszystko potrafi sprawić z umysłem antropoidów. Tego na przykład udało się przekonać do zaśnięcia... i teraz wystarczyło rozłożyć szeroko skrzydła aby na prądach różnych rodzajów magii unosić się bezgłośnie w kierunku poszczególnych cel.






A trzeba przyznać że wymagało to nie lada odwagi. Bo jak już wspomniałem, cele zajmowali skazani Najstraszniejsi, najbardziej groźne stworzenia wszelkich wszechświatów. Na pewno chcecie wiedzieć o kim mowa? Które z najstraszniejszych horrorów nie są tylko pradawnymi opowiastkami, za którymi kryją się najprawdziwsze potwory? No cóż, już za późno na decyzję, skoro tu dotarłeś, to musisz poznać Prawdę, także tą najstraszniejszą.











Mroczny Pokerzysta z Illinois

Na początek idzie Bagienny Duch z Illinois. Och, niech nie zwiedzie cię słowo Duch w nazwie – albowiem to jak najbardziej człowiek, jak ja czy ty. Przynajmniej z wyglądu, bo to tylko zewnętrzna otoczka mająca ukryć trawiące go Zło. Otoczka tworząca mu wizerunek eleganta w kapeluszu, a ukryte w kapeluszu karty od razu budzą skojarzenia z czasami wielkich pokerzystów przemierzających parostatkiem wody Illinois. W sumie, skojarzenia z Bertem Maverickiem są nawet poprawne – jednak pamiętaj że nie gra on zwykłymi kartami, lecz kartami Losu. Wyłożenie którejkolwiek karty z kapelusza może przynieść konsekwencje o wiele gorsze niż zagłada galaktyki...








Kapelusznik Smutku
A skoro mowa o kapeluszach, to może pora wspomnieć o Kapeluszniku Smutku? Lustrzany brat Szalonego Kapelusznika z uniwersum Alicji i Białego Królika... Totalne jego zaprzeczenie na skali dobra i zła, szaleństwa i zimnej logiki, i jeszcze paru innych skal spychających go w najgłębsze otchłanie potworności. Bo złośliwość i inne formy zła to zazwyczaj efekt ulegnięcia emocjom, niezapanowania nad temperamentem – lecz jakże straszne może być zło które wynika z celowości i chłodnej logiki? O tym lepiej nie myśleć...




Ogniste zwierzę


Na naszym świecie były i takie czasy, że uznawano że „tylko płomień może nas oczyścić”. Złe to były czasy dla ludzkości, te czasy rządu ognia, jednak co by to było gdyby po świecie zaczęły chodzić płomienne zwierzęta? Idźcie się i rozmnażajcie się - powiedział Pradawny – i one tak właśnie robiły, jednak ogień płynący w ich żyłach zamiast krwi niosła za sobą śmierć i zniszczenie na którejś ze sfer. Właśnie dlatego większość tego gatunku została wybita i tylko jeden osobnik został tu pozostawiony ku przestrodze dla przyszłych twórców światów...






Przesłodka Syrenka

Lecz czym zawiniła Pradawnym przesłodka Syrenka? Czyż można nie pokochać jej kolorowych włosów, jej słodkich usteczek czy jej radosnej miny? 
„Na głowie kraśny ma wianek,
W ręku zielony badylek,
A przed nią bieży baranek,
A nad nią leci motylek.”
A. Mickiewicz, Dziady cz. II
Nic tylko przytulić – a jednak i ona została zamknięta za lodowato zimnymi kratami o temperaturze znacznie poniżej absolutnego zera i śmierć każdemu kto choć spróbuję ich dotknąć. Czy to jej odbicie znajdujemy w „Dziadach” Mickiewicza?

Przebudzenie strażnika
Czym zawiniły postacie w ptasich maskach? Czy to ich historia natchnęła Hitchocka do nakręcenia swego koszmarnego ptasiego horroru? Czy ta wychudła postać na wąskiej szyi to jakaś poprzedniczka Śmierci, o wiele straszniejsza od swej następczyni? A może meksykańskie wizje to odwzorowanie jakiej bogini zagłady gdzieś z pogranicza innego świata? Za co skazany został ten ptak o ludzkich ramionach? Nie czas na poznawanie ich historii... skoro strażnik budzi się ze swego hipnotycznego snu, to znak, że więzienie powoli zaczyna przenosić się do innej sfery. A więc najwyższy czas się stąd wynosić, dopóki jeszcze istnieje droga ucieczki do naszego świata. Kruk, choć czarny, nie musi przecież obawiać się Światła Słońca...

A już wkrótce dowiecie się, gdzie szukać więcej obrazów pokazujących Więzienie widziane okiem Kruka... 

Równie smutna co kolorowa, Salamandra próbuje wypatrzyć, którędy uciekł Kruk...