Pamiętacie Obcego i Predatora z kina Helios? Ten drugi wciąż biega za nadplanowym pasażerem Nostromo,
na szczęście wciąż go jednak nie dopadł. W międzyczasie informowałem, że kolejne straszydła zbliżają się do Wrocławia,
i że będę obserwował tą sprawę. I zgodnie z obietnicą,
dotarłem do samego źródła informacji, a o wynikach poszukiwań
was bezzwłocznie informuję.
Faktycznie kolejne fantastyczne stwory
przyjechały do Wrocławia. Tym razem jest to kolejny Predator, dwa
Obce dorosłe (w tym jeden równie strachliwy co ten z Heliosa,
ciągle siedzący pod stołem) i jeden młody, gremlin, Gollum (który
co prawda wpadł do Orodruiny, jednak gorąco bijące z wnętrza
ziemi tak go otrzeźwiło, że pierścień zgodnie z misją
Drużyny Pierścienia utopił w lawie, ale sam jakoś złapał się
którejś ze ścian krateru i z godną siebie zwinnością uciekł z
Mordoru). Jest jeszcze mnóstwo fantastycznego "robactwa", które rozpanoszyło się na stojakach na ulotki reklamowe.
Choć wykonane w tej samej technologii co poprzednio (zespawane elementy przemysłowe z odzysku), to nowe straszydła robią o wiele większe wrażenie. Pierwsze co odróżnia nowe potwory od starych, to jakość wykonania i ogrom szczegółowości w ich wykonaniu. Istotne znaczenie ma także dobór materiałów na poszczególne części ciała. Tak więc np. żebra wykonane ze zużytych elementów korbowodu sprawiają wrażenie jakby płuca potwora zaraz miały „odetchnąć pełną piersią”. Z kolei długie śruby lepiej oddają ścięgna i mięśnie napięte w czasie biegu, a drobne napawania na powierzchni blach łudząco przypominają strukturę skóry. No i jeszcze kwestia wielkości – dorosłe Obce i Predator są jednak wyższe od tych z Heliosa.
Mimo kilkusetkilogramowej wagi, rzeźby
są stosunkowo proste do transportu. Zarówno małe, jak i duże
rzeźby są składane, dzięki czemu rozwiązano nie tylko problemy
logistyczne, ale i pozwolono na ruchy poszczególnych części ciała.
Tak więc gdy mina czy postura potwora nie pasuje nam do zdjęcia, to
można go ustawić w odpowiedniej pozie (o ile się na to zgodzi i
nie trzepnie nas kilkukilogramową łapą albo i kopnie jeszcze
cięższą nogą).

Rewelacyjne, a te małe stojaki na ulotki, to w ogóle są świetne! Wyrzuciłabym ulotki i przerobiła na lustro w fantastycznej ramie!
OdpowiedzUsuńNo właśnie, a mówiłem panu Wartaczowi, że dla jakiejś fanki to doskonała rama dla lustra :) Co prawda część zdjęć muszę sobie zostawić "na później", ale może na dniach wrzucę kilka dodatkowych zdjęć albo na facebooka, albo na picassę, bo narobiłem ich tyle, że musiałbym 20 artykułów napisać, aby mieć gdzie je umieścić :)
OdpowiedzUsuńDopowiem, że trwają obecnie negocjacje na temat ich pojawienia się w kilku miejscach dostępnych publicznie, jedno z tych miejsc jest mojego pomysłu... ale szczegółów zdradzić chyba jeszcze nie mogę, miejmy nadzieję, że się strony dogadają :)
O! Byłoby świetnie :) szkoda, że na czas EURO nie dało się któregoś wystawić w widocznym miejscu, to dopiero byłaby promocja miasta! Ciekawe, ile za taką mała ramkę sobie liczą ;P
OdpowiedzUsuńWłaśnie doczytałam ile kosztuje ewentualne wypożyczenie :) to na zakup mnie na pewno nie stać :)
OdpowiedzUsuńNaprawdę świetnie napisane. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń